Przez wiele lat próbowałam różnych diet i metod, ale nic nie przynosiło długotrwałych efektów. W końcu postanowiłam skorzystać z usług poleconej przez siostrę Pani Kasi i to była prawdziwa rewolucja w moim życiu. Pani Kasia to nie tylko specjalistka w swojej dziedzinie, ale przede wszystkim osoba, która potrafi słuchać i dostosować plan do indywidualnych potrzeb. Po kilku spotkaniach, gdzie dokładnie omówiłyśmy moje cele, styl życia i preferencje, dostałam plan żywieniowy, który był prosty do wdrożenia i naprawdę smaczny! Przestałam myśleć ...

Monika

Dobrze dopasowana dieta to droga do sukcesu!

Pani Agnieszka zgłosiła się do mnie pół roku temu. Na początku nie była przekonana, że może jej się udać. Obawiała się, że potrafi oprzeć się słodyczom, a "bycie na diecie" nie jest dla niej. Teraz mogę śmiało przyznać, że Pani Agnieszka się myliła :) Nasze regularne spotkania i rozmowy sprawiły, że w diecie pojawiały się posiłki idealnie dopasowane do stylu pracy oraz możliwości czasowych Pani Agnieszki, a jak sama mówi, znalazły się tam nawet słodkości i już sam proces nie był wcale taki straszny :)Bardzo cieszę się, że mogłam pomóc w tej przemianie i bardzo dziękuję za zaufanie :)Poniżej przeczytacie co sama Pani Agnieszka pisze na temat naszej współpracy. 

czytaj więcej

Pokonać nawyki, osiągnąć cel - jak determinacja prowadzi do sukcesu

  • Krzysztof
  • Mężczyzna

Historia Pana Krzysztofa to doskonały przykład, jak pilne i systematyczne wdrażanie zaleceń może przynieść niesamowite efekty. 

W trakcie naszej współpracy był  bardzo zaangażowany, zawsze stosował się do moich wskazówek i stawiał na konsekwencję, co widać po rezultatach. Co więcej, Pan Krzysztof nie tylko pilnował diety, ale także zaczął uprawiać regularną aktywność fizyczną, co miało ogromny wpływ na jego postępy.

 Jego determinacja i chęć zmiany były naprawdę inspirujące.

Pani Kasia zapytała — co mnie skłoniło do tego, aby złożyć jej wizytę?
Niby proste pytanie, ale czy odpowiedź jest prosta?
Bo przecież z takim wyzwaniem wiążą się wyrzeczenia. Fajnie jest najeść się do pełna smacznym obiadem, poprawić jeszcze połową czekolady i popić słodką herbatą. Albo zagryzać ulubioną kiełbasę, popijając piwem.

Aż przychodzi moment, gdy zauważasz, że koszule robią się za ciasne, a spodnie znowu trzeba kupić o dwa rozmiary większe. Zaczynają docierać nieśmiałe uwagi domowników, żeby już "nie być grubszym". Wnuk przy jakiejś zwariowanej zabawie mówi ze zdumieniem: "Ale dziadek ma wielki brzuch."

I wtedy myślisz — musisz coś z tym zrobić, człowieku.
I tak trafiłem do Pani Kasi.

Wiedziałem, że nie będzie lekko i czeka mnie kilka miesięcy walki z samym sobą. Stosowałem się ściśle do zaleceń dietetycznych: zero cukru, zero słodyczy, zero alkoholu i pełne przestrzeganie planu żywieniowego, który otrzymałem. Przyzwyczajony do najadania się "do syta", obawiałem się, że będę odczuwał ciągły głód i że będę musiał "po cichaczu" podjadać. Ale pamiętając o poradach Pani Kasi — "trzeba zmienić przyzwyczajenia" — po krótkim czasie doszedłem do wniosku, że uczucie głodu często rodzi się w głowie, a nie w żołądku. To bardziej nawyk i przyzwyczajenie niż prawdziwa potrzeba organizmu. Zrozumienie tego, plus postanowienie i rozpoczęcie zmiany, jest podstawą sukcesu. Determinacja w osiągnięciu celu nie pozwoliła mi na oszukiwanie samego siebie. Nie musiałem dojadać.

Rzeczywistość przerosła oczekiwania.
Od 5 grudnia do połowy marca osiągnąłem zakładany cel. Znajomi byli zadziwieni i dopytywali — "Jak? U kogo?" Sąsiedzi spoglądają na mnie z zaciekawieniem — nie mają odwagi zapytać, ale widzę ich spojrzenia.

Jestem dumny z siebie i szczęśliwy, że trafiłem do Pani Katarzyny.
Dziękuję, Pani Kasiu!

POKAŻ